Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Historia
 

 

Główna     O mnie     Historia     Stare widokówki     Wojenne     Obecnie    Skansen       Wrochem

Zinnej strony     Dolny Śląsk    Niemcy     Maszyny     Zbieranina     Sznurki   Księga gości


 


Założenie miasta Tarnowskie Góry według "Kroniki miasta I powiatu Tarnowskie Góry" Jana Nowaka 1927 rok.

 Poniższy cytat  jest fragmentem wymienionej wyżej kroniki.  

Ziemia Bytomsko - Tarnogórska kolebką górnictwa.

Pierwsza era górnictwa.

 

 

Za czasów nawracania pogańskiego Śląska przez apostołów słowiańskich św. Cyryla i Metodego około r. 850, oraz przez św. Wojciecha i jego brata Radzynia, tutejsza okolica, mianowicie ziemia bytomska stosunkowo już gęsto musiała być zaludniona, albowiem wskazuje na to gęstość założonych tu gmin chrześcijańskich. Od wieków istnieją już kościoły w Bytomiu, Radzionkowie, Miechowicach (1004 r.) Mikulczycach, Reptach, Tarnowicach, Brosławicach i innych jeszcze miejscowościach, wzniesione na miejscach dawniejszych świątyń pogańskich.

 

Przypuszczać należy, że ważne okoliczności, mianowicie bogactwa ziemi przyczyniły się do tak gęstego zaludnienia kraju, który bynajmniej nie słynął z urodzaju, więc prawdo­podobnie już w zamierzchłej przeszłości natrafiono tu na rudę i kruszec, co właśnie potwierdzi Rzymianin Tacyt, który żyjąc w pierwszym wieku po Chrystusie, wymienia rody słowiańskie na Śląsku, zajmujące się górnictwem kruszcu żelaznego.

 

Wiadomo nam dalej jest, że zwłoki św. Wojciecha, zabitego przez pogańskich Prusów dnia 23 kwietnia 997 r., wykupione zostały przez króla Bolesława Chrobrego srebrem, oraz że pierwsze polskie monety wybito na Śląsku w r. 1009 dla tegoż króla.

 

Wynika z tego, że niewątpliwie ziemia bytomsko-tarnogórska dostarczała królowi potrzebnych kruszców, gdyż była dobrem królewskiem, a w innych dzielnicach kraju górnictwa dostarczającego kruszcu jeszcze nie znano.

 

Z II księgi historji polskiej Jana Długosza pod rokiem 1025, str. 175, dowiadujemy się, że Bolesław Chrobry, wyjąwszy złota odstąpił duchownym w ich dobrach wszelką własność rzeczy kopalnych, jak żelaza, ołowiu, soli, srebra i t. d.: Boleslaus rex dotavit ecclesias, attribuens eis praedia et castra cum pertinentiis carum, scilicet servitiis diversorum officiorum, proventus rerum mobilium et immobilium tam praesentium quam futurarum, terra nascentium, scilicet ferri, plumbi, salis et argenti sine exccptione,. auri vero cum exceptionc".

 

Naruszewicz uważa (w tomie I księgi II pod rozdz. XXVII, str. 71), iż za czasów pierwszych Piastów (900?1000 r.) nie wolno było sądzić poddanych, wycinać lasów, korzystać z kruszców, chyba za osobnemi przywilejami króla.

 

Później Piastowie, dla ujęcia sobie stanu szlacheckiego w pojedynczych przywilejach ustępowali od tych praw pier­wotnych; wszelako najdawniejsze zabytki, czyli raczej wspom­nienia o postanowieniach panujących, zdają się wykazywać, iż uważali oni siebie za mających wyłączne prawo własności kopalń.   Takiemi są nadanie Bolesława Chrobrego z r. 1025 powyżej "przytoczone, ustępujące własności kopalu duchownym w ich dobrach. Podobnie Bolesław Wstydliwy (r. 1228? 1279). jak świadczy Kromer (Chroń, libro IX) .nadał prawo udzielności biskupom krakowskim w ich dobrach: Bolcslaus pudicus autom, episcopum Cracoviensem omnio ducali jure in bonis suis esse jussit", z mocy czego miastom, wsiom, sołty­som i t. p. w swych dobrach biskupi ci na wzór panujących nadawali przywileje. Także przywilej Leszka Czarnego z roku 1289 (Kromer libro X. str. 571 w edyc. Pistor), ustępuje dziesięciny z kopalń kruszcu w dobrach do diecezji krakowskiej przywiązanych biskupom.

 

Ponieważ ziemia bytomsko-tarnogórska należała, jak wiadomo, do diecezji krakowskiej, a była dobrem królewskiem, nie ulega żadnej wątpliwości, że wszelkie wiadomości o kopalniach srebra i ołowiu z czasów Bolesława Chrobrego dotyczą jedynie naszej ziemi.   Zaś fakt, że własność kopalń kruszcu już za czasów pierwszej państwowości polskiej (900?1000 r.) ujęta by ta prawem .panujących świadczy, że górnictwo kruszcu prowadzono tu już od kilku wieków przed wystąpieniem pierwszych królów polskich na widownię dziejową, albowiem przemysł kruszcowy lub żelazny, o jakim świadczą wykopaliska w Polsce, nie mógł się wytworzyć 100 lub 200 lat przed historycznie udowodnionym czasem kopalnictwa w Polsce, lecz musiał istnieć conajmniej kilkaset lat przedtem.   Ponieważ zaś Tacyt wspomina, że jakiś słowiański ród na Śląsku zajmuje się górnictwem kruszcu żelaznego, można śmiało twierdzić, że przemysł ten istnieje na naszej ziemi już od kilku wieków przed Chrystusem, z czego znowu wynika, że owe słowiańskie rody, czy to Ligijczycy, Silingowic. Borzanie, Osinianie. Kwadowie, Sarmaci, więc nasi przodkowie,  osiedlili się  tu conajmniej tysiąc lat przed Chrystusem, albowiem do  spostrzegania właściwości składników ziemi, oraz wytworzenia się umiejętności topienia kruszcu żelaznego należy stanowczo długi, długi okres czasu.   Polacy więc, Ślązacy wyprzedzili Niemców w posiadaniu nauki prowadzenia górnictwa krusz­ców, oraz topienia ich o całe 1000 lat, bo najstarsze niemieckie kopalnie w Harcu sięgają tylko X wieku.

 

Na schyłku 12 wieku już istniał ożywiony ruch górniczy koło Bytomia, a z lat 1229, 1369 i 1449 mamy historycznie udo­wodnione wiadomości o górnictwie w Radzionkowie, Piekarach Rudnych, Reptach i Tarnowicach niedaleko późniejszego miasta Tarnowskie Góry, zaś z r. 1365 istnieje jakiś dokument, wymieniający zbudowaną przez polskiego szlachcica dymarkę do topienia kruszcu, czy rudy w Kuczu, w powiecie lublinieckim.

 

Ośrodkiem ówczesnego górnictwa stał się Bytom. Miasto prędko się rozwijało, rosło w ludność, a mieszczanie wzbogacili się prędko .albowiem srebro i ołów wytapiane z wydobytego kruszcu, znajdowały zbyt w dalekich stronach. O osiedleniu się Niemców w Bytomiu w owych wiekach niema żadnej wiadomości; historycy niemieccy tylko przypuszczają taką możliwość, a to bez wszelkich podstaw.

 

Duchowieństwo od dawna otrzymało tam dziesięciny od wydobytego srebra, które, gdy pomyślnym rozwojem gór­nictwa osiągały znaczną wartość, obywatelstwo uszczuplało. Z tej przyczyny i jeszcze z powodu ukrócenia innych dochodów duchowieństwo obłożyło obywatelstwo i magistrat miasta klątwą kościelną, wskutek czego rozgoryczeni tern mieszczanie ujęli tamtejszego księdza Piotra z Koźla i jego pomocnika, wikarego Mikołaja z Pyskowic, i utopili ich w jeziorze przed miastem, w tak zwanym stawie św. Małgorzaty, dnia 14 września 1363 r.

 

Zbrodnia ta pociągnęła za sobą według ustaw synodal­nych interdykt nad miastem Bytomiem, który potrwał aż do roku 1433, więc 70 lat.

 

To wydarzenie, jakoteż wielkie pożary w mieście i nie­zmierne trudności około pokonywania podziemnych wód, które" dla braku maszyn wydobywano siłą ludzką, były przyczyną do zniechęcenia górników i powolnego upadku całego górnictwa w Bytomiu.

 

Podobnież Długosz (księga X, str. 1152) mówi, iż mieszczanie Bytomia, w diecezji krakowskiej, wzbogaceni wydobywaniem ołowiu i srebra, a z tego powodu rozzuchwaleni, i podburzeni przez niejakiego rzeźnika Lorenca, popełnili w r. 1367, za panowania Kazimierza Wielkiego, zabójstwo .na swoim plebanie Piotrze z Koźla i kaznodziei Mikołaju z Pyskowic. Długosz powiada, że od tego czasu bogate na tern miejscu kruszce zniknęły, a Naruszewicz (hist. polsk. Tom VI księgi IV) uczynił nad tein zdarzeniem uwagę, iż mieszczanie wypróżniwszy swe dostatki na sprawę toczoną przed stolicą Apostolską w Awinionie, musieli zaniechać dobywania kruszców i dalszych robót, utraciwszy sposób do łożenia kosztów na ich utrzymanie.

 

Jest pewne, że takie straszne zdarzenie musiało mieć dla górnictwa w Bytomiu fatalne następstwa, w pierwszym rzędzie oczywiście zastój w pracy i połączone z tem zatopienie kopalń.

 

Za to na innem miejscu, mianowicie koło późniejszego miasta Tarnowskie Góry, rozpoczęto poszukiwania na srebrne kruszce, a z założeniem miasta zaczyna się druga era górnictwa.

 

Są ślady, że podczas zastoju górnictwa na Śląsku w 15 wieku górnicy polscy udawali się do pracy nawet zagranicę. W starej legendzie niemieckiej z tego wieku książę Wirtemberski odradza Albertowi, cesarzowi, a królowi czeskiemu, panującemu od r. 1437 do 1440, w czasie wojny z Husytami, aby nie zdobywał miasta górniczego Kutne Góry w Czechach, przez górników katolickich zamieszkałego, gdyż to lud liczny, i że między nimi są też ludzie niewinni z różnych obcych krajów przybyli, których wyliczając, najprzód wymienia górników, przybyłych z Polski.

 

I szczerze wyjawiam,

Że ci najlepiej radzę,

Ci górnicy su obcy ludzie.

Ten jest z Polski,

Inny z Pomorza . . . i t. d.

 

 Górnicy polscy nawet do Francji się udawali, gdzie nauka górnicza na niższym, aniżeli u nas, w owym wieku była stopniu. Gdy Ludwik XI, król francuski, w edykcie z r. 1471 ustanowił urzędy i prawa górnicze i przedłożył nad kopalniami urzędnika nadal mu moc wydawania pozwoleń górniczych według oddawna już istniejących praw górniczych polskich, węgierskich i szwedzkich, i polecił sprowadzanie z tych obcych krajów robotników górniczych, jako więcej umiejących od francuskich.

 

Zatem już przed licznemi wiekami górnictwo polskie słynęło w całej Europie, słynęło imię polskie, a kolebką tego górnictwa, to nasza ziemia bytomsko - tarnogórska.

 

Założenie miasta Tarnowskie Góry.

Druga era górnictwa.

 

Według podania, rolnik Rybka, orząc wołami na gruncie Tarnowie Starych, w okolicy rynku późniejszego miasta Tar­nowskie Góry, znalazł w r. 1490 pod korzeniem drzewa czysty kruszec. Odkrycie to spowodowało dalsze poszukiwania na kruszce w polach tamowickich, lasowickich i sowickich, należących wówczas do szlachcica Piotra Wrochema w Tarnowicach Starych i do szlachcica Jana Blachy w Sowicach, wskutek czego około roku 1519 wybudowano tu kilka domów, mianowicie między dzisiejszym rynkiem i kościołem katolickim, dalej na Łyszczu i może kilka lat prędzej już na Blaszynie.

 

Te trzy osady z powodu pomyślnego rozwoju górnictwa prędko się rozwijały i połączyły się w jedną gminę, która w r. 1526, dnia 30 kwietnia w poniedziałek po Cantate" od księcia Jana Opolskiego z królewskiego rodu Piastów, otrzymała przywileje miasta, zawarte właściwie w udzielonej wolności prowadzenia górnictwa. Ponieważ główna część gminy leżała na gruncie tarnowickim, a znakami prowadzonego górnictwa były liczne zwały, czyli góry, nazwano ją Tarnowskie Góry", z przydomkiem Swobodne miasto górnicze".

 

Wiadomość o odkryciu wielkich skarbów podziemnych dawno była się rozeszła po dalekich krajach, więc dlatego już długie lata przed nadaniem miastu przywilejów ubiegał się margrabia Jerzy Brandenburczyk, dziedzic na Onolspach (Anspach) w Harcu u króla węgierskiego Ludwika Jagiellończyka o to, żeby mu przyrzekł ziemię bytomską, skoro tylko umrze bezdzietny Jan Opolski. Brandenburczyk bowiem, jak już wspomniano, pochodził po kądzieli z rodu Jagiellonów, więc to pokrewieństwo z królem Ludwikiem było przyczyną do spełnienia jego prośby. W r. 1526 Brandenburczyk jednak jeszcze nie był w posiadaniu ziemi bytomsko-tarnogórskiej, a choć w tym czasie widzimy go u boku Jana Opolskiego przy udzielaniu przywilejów górniczych, to wspólność ta ma następującą zasadę prawną. Wolność górnicza z r. 1526 dotyczyła nie tylko ziemi bytomsko-tarnogórskiej, lecz także całego Ślą­ska. Więc ażeby miała moc takie na ziemiach przydzielonych już w r. 1523 Brandenburczykowi i będących pod zwierzchnictwem Opolskiego, znajdujemy także pierwszego przy nadaniu tego przywileju w towarzystwie księcia. Tym sposobem Brandenburczyk wyraził tylko swoją zgodę na udzieloną przez księcia Jana swobodę górniczą, dotyczącą swoich posiadłości w Bogumińskiem, Karniowskiem i Glubczyckiem, zaś przywileje dla ziemi bytomsko-taruogórskiej i reszty Śląska wychodziły jedynie z mocy, zgody i woli Jana Opolskiego. Zatem Brandenburczyk nic ma nic wspólnego ze założeniem oraz pierwszemi przywilejami miasta Tarnowskich Gór, a chyba tylko tyle, że książę Opolski powierzył mu administrację ziemi bytomsko-tarnogórskiej, za którą pracę mu odstąpił część dziesięcin.

 

Przywileje górnicze, udzielane Tarn. Górom wzorowały się na polskiem prawic górniczem, jakie posiadało miasto Olkusz. Twierdzi to także niemiecki historyk Steinbek. Napisane były w języku polskim i dopiero w r. 1553 przetłómaczono je na język niemiecki. Wynika to z aktów magistrackich, gdzie to wyraźnie zaznaczono. Polski pierwopis niestety zaginął, a niemieckie tłumaczenie z r. 1558 przechowywane jest w państwowym archiwum we Wrocławiu. W aktach magistrackich znajduje się tylko odpis tego przekładu, wygotowany w r. 1876 przez Grünhagena. Styl, język staroniemiecki, oraz rozciągłe zdania w tych przywilejach można uchwycić tylko z wielkiemi trudnościami, a dla nieznających języka staroniemieckiego są wprost niezrozumiałemi i ciemnemi. Jednak mogę zapewnić, że tłómaczenie niżej podane opracowałem sumiennie, dosłownie, wiernie i bez skróceń, przyczem zachowałem, zwłaszcza w pierwszym ustępie, stare formy i wyrazy, na jakie napotkałem w polskich dokumentach nieco późniejszych.

 

,,Z łaski Bożej, My Jan Xiążę Opolski w Śląsku, Xiążę Głogowski, Raciborski i Pan na Bytomiu, i My Jerzy, margrabia Brandenburski, w Śląsku i Prusiech, Pan Xięstwa Raciborskiego, Karniowskiego, Szczecińskiego, Kaszubów na Pomorzu i Sorbów. Burggrabia w Nurnberku i Xiążę w Rudze i Boguminie, wyznawamy i wiadomo czynimy tym listem przed wszystkimi, od nas, naszych potomków i Xięstwa, ze względu na ogólną korzyść dla naszych Xięstw, ziem i ludzi, za radą naszych doradców, dla wspierania i rozwoju naszych kopalń wszędzie, mianowicie w Opolskiem, Głogowskiem, Raciborskiem i naszem państwie bytomskiem, oraz w Karniowskiem, Głubczyckiem i Bogumińskiem ustanowiliśmy i uchwaliliśmy niżej napisaną swobodę:

 

Ażeby tedy wszyscy mogli zajmować się górnictwem, skądkolwiek by pochodzili i aby nikt nie był wykluczonym, przeciwnie, żeby ludzie tem bardziej byli skłonnymi do gór budowania we wyż wymienionych księstwach:

 

Udzielamy niniejszem, mocą tego listu, naszej łaski i swobody wszystkim obecnym, którzy prowadzą górnictwo w naszych księstwach, ich współgwarkom i potomkom, oraz wsystkim ich ludziom, zatrudnionym w górnictwie. Zwal­niamy wszystkich i każdego z osobna, jak następuje, od podatków i czynszu, oraz innych ciężarów, które sprzeciwiają się treści naszego porządku górniczego. Więc żeby oni, oraz ich ludzie nie zostali obciążeni przez nas, naszych potomków i państwo, z wyjątkiem naszych duchownych, mieszczan i chłopów, którzy powinni płacić czynsz i podatki, jak to od dawna jest zwyczaj.

 

Dajemy także niniejszem wszystkim w naszych wymie­nionych księstwach i ziemiach górnictwo prowadzącym razem z ich ciałem, mieniem i majątkiem, co ze sobą przyniosą lub przynieśli na tę kopalnię, albo tam zdobędą, wolność i bezpieczeństwo, jak to mniejwięcej jest zwyczaj, obyczaj, słuszność i prawo na swobodnej kopalni, według porządku górniczego.

 

Jeżeli jednak oni, albo ich ludzie na tern miejscu narobią długów, to dla tych długów należy się ich zatrzymywać i dopomóc im, jak to nakazuje prawo, leżeli zaś nasi, albo naszej szlachty poddani, duchowni, mieszczanie albo chłopi zamierzają zajmować się górnictwem, za naszem lub ich państwa pozwoleniem, aby z powodu długów i podobnych sprawek, korzystać z tej swobody górniczej to ten, albo ci mogą się posługiwać tą swobodą wobec nas, lub ich państwa, oraz zażądać od swego państwa, żeby na nowo zostali wyzwoleni.

 

W naszem księstwie nie powinien też żaden urzędnik, wójt, albo sędzia gwałcić ani krzywdzić w żaden sposób naszych ludzi, czyby to był duchowny albo osoba świecka, szlachcic albo chłop, lub ich górnicy, lecz należy się bronić i chronić ich, mocą naszej ręki, według prawa i zwyczaju górniczego, wiernie i nieomylnie. Gdyby się zdarzyło, żeby robotnicy albo gwarkowie na wymienionej kopalni pokłócili się miedzy sobą, lub dla innej sprawy, to powinni oni, jeśli spór dotyczy kopalni, zastosować prawo według praw górniczych, (które myśmy ustanowili z sędziami górniczymi, jak to sprawiedliwie się należy) co atoli po-zatem dotyczy innych spraw, to oni, skoro prawo orzekną nasi wyznaczeni sędziowie, tem powinni się zadowolić, stosowanie naszych praw zwierzchnościowych i gardłowych jest wyłączone i nienaruszalne.

 

Czynimy i dajemy im też niniejszą łaskę i swobodę do używania naszych rzek, celem uruchomienia topialń, młynów, tartaków, tłuczkami, oraz używania naszego lasu, tam budować i wybierać według wskazówek naszego nadleśniczego lub gajowego, ile potrzeba do górnictwa, topialń, tłuczkami, młynów i jat kopalnianych. Od tego wszystkiego nie są oni winnymi nam żadnych podatków, opłat i należytości leśnych.

 

Życzymy i pozwalamy też od nas i naszych potomków, we wszystkich wymienionych księstwach i ziemiachdo takich kopalń, młynów i lasów chodzić, jeździć i wozić, teraz i później, a później jak teraz, po drogach, ścieżkach i ulicach, według potrzeby, bez przeszkód, w przyszłości i wiecznie.

 

Jeżeli za łaską i opatrznością Wszechmocnego i Wiecznego Boga jeden albo więcej gwarków ukopie kruszcu jakiegokolwiekbądź rodzaju, to powinni oni z tego oddawać nam, naszym potomkom i księstwem na wieczne czasy należyte dziesięciny, które to dziesięciny, my naszym gwarkom, w naszem państwie bytomskiem, z osobliwej łaski i na prośbę, na ten rok pozwalamy uiszczać w kruszcu, do tego przyzwoliliśmy naszym gwarkom w Bytomskiem, że także w obecnym roku nie będą powinnymi oddawać do naszej komory wszelkie złoto, srebro, ołów   i inne metale.

 

Przyrzekamy także niniejszem, że każdemu, ktokolwiek by był, jeśli on w nowo założonej kopalni sposobem górniczym odkryje pokłady i żyły, z których kruszec zawiera na centnar ponad jeden do dwóch, trzech do czterech lutów srebra, podarujemy dziesięć złotych z naszej komory, jeżeli zaś odkryte pokłady i utwór kruszcu okażą się wydajnemi, a zysk przekroczy koszta dobywania i topienia, to zarządziliśmy, żeby komora nasza wypłaciła dwadzieścia złotych.

 

Oprócz tego zarządziliśmy, że tylko ten, albo ci mogą dobywać, którzy pokład odkryli i kopalnię założyli, i że pokłady i żyły tej kopalni należą do pierwszego odkrywcy, i tylko przez nich mogą być wykorzystane. Atoli ci, którzy Za naszą łaską i przyrzeczeniem zamierzają poszukiwać i dobywać kruszec, powinni to czynić z wiedzą naszego mistrza górniczego, i donosić, gdzie i na którem miejscu w naszem księstwie uważają poszukiwać i kopać, a to w tym celu, aby od czasu do czasu otrzymywać mogli pozwolenie i potwierdzenie.

 

Wreszcie we wszystkich ustępach, punktach i artykułach należy się tak zachowywać, jak to nasz ustanowiony porządek górniczy wymaga, a wszyscy powinni się według tego zastosować.

 

Z naszym starostą górniczym, mistrzem i ławnikami, o których dopiero się wystaramy i już wystaraliśmy na mocy naszego porządku górniczego i dla naszej swobody, chcemy trzymać, przytem ich bronić i z nimi się obsługiwać, ażebyśmy na wolnej kopalni, jak to się należy według porządku, prawa górniczego i dobrego obyczaju, wszelką mieli pewność.

 

Każdy gwarek, prowadzący w naszej ziemi górnictwo powinien na miejscu, gdzie kopalnia się znajduje, mieć swojego faktora, który każdego czasu, skoro poborca wytyczy dziesięciny uiszczać mógłby swoją daninę według wykazu listy olbornej.

 

Gwarek lub faktor, którego napotyka się zalegającym uiszczaniu po wyznaczonym czasie, staje się, stratnym swego działu, gdyż poborca nie jest obowiązanym po dziesięciny za gwarkiem biegać, niech więc każdy zważa na ten sposób uiszczania tego, co nam wszędzie i we wszystkiem, oraz całkiem zastrzeżone

 

Jeżeli przez nas, lub naszych biegłych w górnictwie uznawane będzie jedno lub więcej dodatkowych ustępów do tej swobody i porządku, celem powiększenia korzyści z kopalń dla nas, naszych księstw, ziem i ludzi, zastrzegamy sobie prawo, takie ustępy każdorazowo dodawać, to wszystko każdego czasu zmniejszać lub pomnożyć, wszystko wiernie i nieomylnie.

 

Podawszy to do dokumentu, my wyżej wymienieni książęta kazaliśmy wycisnąć swoją pieczęć na ten list, który jest dan w Bytomiu  poniedziałek po Cantote Anno 1526

 

Po ogłoszeniu swobody górniczej i przepisów górniczych, zawieranych w przywilejach miasta, wprowadzono górnictwo na nowe tory, gdyż dotychczasowa cala praca była tylko bezplanowem poszukiwaniem na najbardziej wydajne pokłady.

 

Szeregi górników z Bytomia, gdzie górnictwo coraz bardziej podupadało, zachęcone na nowo przywilejami, zapewniającemi im nawet nagrody za nowo odkryte pokłady kruszcu w ziemi bytomskiej, opolskiej, głogowskiej, raciborskiej, głubczyckiej i bogumińskiej, to znaczy w całem księstwie, przybyły na Góry Tarnowskie, celem kopania i szukania za kruszcem.

 

Przy tak świetnym rozwoju górnictwa, zataczającego coraz szersze kręgi, wykazała się potrzeba porozumienia się z właścicielem gruntów  tarnowickich, szlachcicem Piotrem Wrochemem. w sprawie odszkodowania za zniszczoną przez górnictwo glebę. W roku 1528, po wymianie zdań nastąpiła w Opolu, w piątek po święcie M. B. Gromnicznej, ugoda między Wrochemem i księciem Janem Opolskim (panem na Bytomiu), według której przyznano Piotrowi Wrochemowi czwartą część od każdej dziesiątej niecki ołowiu i 35 złotych reńskich rocznie jako wynagrodzenie za jego prawa właściciela gruntu, na czas trwania górnictwa. *)

 

Z powyższego dobitnie i powtórnie wynika, że Jerzy Brandenburczyk nie posiadał tu żadnych praw własności, a nadane górnikom przywileje, wychodziły z mocy zwierzchnictwa Jana Opolskiego.

 

Prawa i przywileje górnictwa, nadane w r. 1526 podlegały już za dwa lata znacznej zmianie, mianowicie sposób płacenia podatków.   Dotąd bowiem uiszczano się z podatków dziesięcinami kruszcu, lecz w roku 1528 wymagano takie już w monetach srebrnych, według następującego rozporządzenia:

 

Z łaski Bożej, My Xiążę śląski Jan Opolski, Raciborski i Głogowski i My Jerzy marggrabia Brandenburski w Śląsku, w Karniowie, Xiążę, Pan Xięstwa Raciborskiego uznawamy i rozkazujemy, że gwarki powinny płacić do Xiążęcej komory od każdej marki srebra 18 srebrnych groszy.

(Jedna marka srebrna miała 250 groszy, czyli około 7 talarów; 1 talar = 36 groszy sr. ? grosz srebrny nazwano także czeski".)

 

Marka srebrna nie była bitą monetą, lecz płytą, uformowaną przy wylaniu wytopionego srebra z pieca dla wagi i kontroli.

 

Podatek taki stanowił dla gwarków znaczne obciążenie, wyższe od dawniejszego, gdyż wytapianie srebra i bicie monet połączone było przecież z wielkiemi wydatkami.

 

Z końcem roku 1528 przybyli do Gór Tarnowskich pierwsi urzędnicy Niemcy, sztygarzy, dozorcy i celnicy, powołani przez margrabiego Jerzego z Frankonji, więc w czasie, kiedy miasto już blisko 10 lat istniało i już silnie było rozwinięte. Zachowane bowiem rachunki i księgi górnicze zaczynają się z dniem Św. Łucji, 13 grudnia 1528 r. i wyraźnie oznaczone są jako pierwsze. Księgi górnicze zawierają spisy szybów według dzielnic miasta, do dziś dnia w mieście odróżnionych, mianowicie zaznaczają południową dzielnicę Lyszcze" (nazwa pochodzi od leszczyny), północną dzielnicę Blaszyna" (po szlachcicu Blasze) i śródmieście, t. j. rynek i przyległe ulice. Blaszyna istniała już przed rokiem 1519, więc rychlej niż właściwe śródmieście; w roku 1526 wcielona została do miasta, lecz jeszcze przez długie czasy nazywano ją wieś" lub też Tarnowice za aresztem", gdyż przy rynku znajdował się nieunikniony areszt, a za rynkiem zaczynała się Blaszyna. Granicę między Blaszyna, która leżała na polu sowickicm, a właściwem miastem, zbudowanem na gruncie tarnowickim, stanowił rów, czyli przykopa, idąca wzdłuż dzisiejszej ulicy Sobieskiego. Gdyby Blaszyna powstała równocześnie z miastem lub później, nieoznaczonoby jej nazwą wieś", gdyż późniejsze Lyszcze nigdzie jako wieś nic jest zapisane.

 

Początek regularnego górnictwa w naszem mieście należy liczyć od zaprowadzenia ksiąg górniczych w grudniu 1528 r. i utworzenia urzędu górniczego.

 

Administracja miasta i górnictwa.

 

W roku 1529, przywilejem z datą Opole, dnia św. Franciszka 3 grudnia udzielił książę Jan Opolski tutejszemu urzędowi górniczemu pieczęć i herb. Urząd górniczy bowiem był urzędem uniwersalnym, należały do niego administracja miasta i sądownictwo. Mistrz górniczy początkowo był zarazem bur mistrzem miasta, rozstrzygał spory i przewodniczył sądowi, był więc także sędzią miejskim czyli wójtem. Rada miejska była wybrana z pośród obywatelstwa, lecz nie były to wybory według dzisiejszego pojęcia, a raczej mianowanie rad­nych przez wyższe instancje.

 

Urząd górniczy i administracyjny, to znaczy pierwszy ratusz, był w dzisiejszym narożnym domu przy ulicy Gliwickiej nr. 6, który obecnie znajduje się w posiadaniu kupca Flor­czaka. Parterowe mury i piwnice tego domu pochodzą   jeszcze z czasu założenia miasta. Kamienica ta niegdyś była ozdobą całego miasta i styl budynku każdego zachwycał. *) Każde okno, każdy dział odróżniał się od drugiego, bowiem była najważniejszą kamienicą w mieście i znajdowała się w rogu ówczesnego rynku, który zajął cały kompleks dzisiejszych zabudowań przy ulicy Gliwickiej nr. 9, 11, 13. 15 i 17. W drugim rogu rynku wybudowano kościół i przed kościołem, na miejscu domu firmy Psik i Warzyc znajdowała się plebania. Na przeciwnej stronie stały domy gwarków i radnych, jedno-parterowe z obszernemi pokojami. Dom nr. 23 również jeszcze z owych czasów pochodzi. Za kościołem daleko aż do ogrodu dzisiejszej plebanji sięgał cmentarz. Dalej na ulicy Gliwickiej, ,koło dzisiejszego Zakładu św. Józefa, stała brama zwana Gli­wicką, lub też Wrocławską, przed bramą, na miejscu willi dyrektora Piestraka. znajdował się szpital miejski. Na placu przed kościołem była studnia miejska, urządzona z pewnością z dawnego szybu. Drugi szyb znajdował się na gruncie księ­garza Jana Nowaka, ul. Gliwicka nr. 13. bowiem 'przy wyko­paniu gruntów dla nowego domu znaleziono obok dawniejszej studni większą ilość kruszców. Nasyp ziemi zdradza, że rynek ówczesny leżał przeszło 1 m niżej od dzisiejszej powierzchni ulicy.

Przy bliższem zbadaniu planu tej pierwotnej dzielnicy miasta uderza pewna regularność ulic. jakiej późniejsze i dalsze części miasta nic posiadają, mianowicie prostokątność ulic kolo ówczesnego rynku i kierunek ich od południa do północy i od wschodu do zachodu. Czy taki układ miasta był tylko przypadkowym. czy czasem założyciele nie naumyślnie go sobie wybrali, aby cień słońca przy domach na wprost frontu względnie szczytu wskazywałim główne ćwierci dnia, mianowicie godz. 6, 12 i 18-tą ? o tem  tradycja milczy. Kiedy później miasto się rozwijało w stronę Lyszcza i Blaszyny, możli­wości zakładania prostych ulic przeszkadzały liczne zwały, szyby i doły, między któremi przewijały się kręte dróżki, osielono się przy nich bezplanowo, a powstały w mieście owe kręte ulice i zaułki, jakie po dziś dzień mamy.

 

*) Winkler: Historische Nachrichten v. Tarnowitz.

  


Copyright(c) 2008 By WiktorP. All rights reserved.